A nie mówiłem!
30 wrzesień, 2008
Nie musieliśmy długo czekać. Minął miesiąc i wróciliśmy do starego porządku. Boruc wraca do świetnej formy. Znowu ratował Celtic, znowu rozciągał się wzdłuż calych dziewięciu metrów bramki. Powrócił ten dziki zwierz, który straszył wszystkich napastników na ostatnim Euro.
To koniec problemów Artura. Nie przeczytamy już żadnych bzdur w śmiesznym brukowcu, nie usłyszymy o kolejnych skandalach często wyssanych z palca. Król już powrócił. Nie mogło stać się inaczej.
Mimo dobrej gry Fabiańskiego w pierwszych dwóch meczach eliminacyjnych ze Słowenią i San Marino, to Boruca widzę w pierwszej jedenastce. To charyzma, odwaga, waleczność, charakter. W obecnej formie naszej kadry tylko takie cechy pozwolą nam toczyć wyrównaną walkę z naszymi południowymi sąsiadami.
No chyba, że to Boruc znowu nas uratuje.