Pierwszy i ostatni raz
9 wrzesień, 2008
Pan Tomaszewski szaleje w najlepsze. Na swoim blogu na weszlo.pl po raz n-ty z kolei atakuje Beenhakkera. Żadna nowość, jak na Pana Janka. Skurwysyństwo, sabotaż… stały repertuar.
Mnie, rzucił się w oczy komentarz jednego z internautów. Brzmi on tak:
a tobie kto dal prawo do osadzania innych skoro Janek nie moze? co? i podaj konkretny przyklad na to ze “to co tomaszewski wyprawia to jeszcze wieksza kpina”. jak nie masz zadnego przykladu to morda w kubeł. Janka mozna lubic lub nie, ale on ma racje. tyle ze ludzie sie na niego uwzieli. gdyby te same slowa wypowiedzial ktos inny, to pewnie wiekszosc by mu przyklasnęła.
Taki komentarz zwalił mnie z nóg. No tak, gdyby takie słowa wypowiedział ktoś inny, to wybraliby go na prezydenta, a co najmniej na prezesa PZPN’u. Gdyby to był ktoś inny, to nikt nie uwziąłby się tak na niego, jak na kochanego Pana Janka. Co z tego, że Pan Janek mówi to, co chce, kiedy chce, oskarżając kogo mu się żywnie podoba, bez dowodów, bez faktów. I na koniec najlepsze: Janka można lubić lub nie, ale on ma rację. No to mamy wszechwiedzącego mędrca naszych czasów.
A jak się z Panem Jankiem nie zgadzasz, to morda w kubeł. Dobrał się uczeń z mistrzem.
Okazuje sie, że w Polsce dalej wystarczy siać zamęt i poruszenie, aby stać się popularnym. Pan Tomaszewski jest tego najlepszym przykładem. Gada, żeby gadać. Powodzenia Panie Janku w szerzeniu fermentu i zyskiwaniu kolejnych fanów. Ja do nich NIGDY nie dołącze.